Tutaj wprowadź swJakiś czas temu, bardzo intensywnie wracała do mnie biblijna historia Trzech Króli, lub jak kto woli "Mędrców ze Wschodu".

Próbując się "wmyśleć" w tę historię, zobaczyłem w niej osobiste poszukiwania duchowe.

Oto mamy grupę magów, personifikację "innego", obcego, którzy wkraczają na dwór Heroda. Obcy to ktoś kto ma szanse zobaczyć porządek zastanego świata z pozycji EKS-centrycznej (czyli spoza układu) i w tej historii widzimy hierarchiczny, zanurzony w porządku władzy i pieniądza świat Heroda… Króla, ale i personifikację siły, splendoru… dominacji materii nad duchem, świata zabawy i hedonistycznej przyjemności. Świata zanurzonego w namiętności i na tej namiętności poprzestającym.

Goście, chcąc powitać "nowego Króla Żydowskiego", spotykają sie z przerażeniem(sic!) Heroda i JEGO DWORU. Uderzająca była tu dla mnie nie tyleż zasadna reakcja samego Króla - bo jego władza w jednej chwili została zagrożona, co całego otoczenia. Bo oto przyjezdni probują wywrócić doczesny porządek. Uderzają w sam trzon wartości, na których zbudowany zostal Ten (nadworny) Świat. Zatem dotychczasowy układ zaczyna się chwiać. Nie chce przyjąć "dobrej nowiny", zatem przyjezdni zostają czym prędzej przepędzeni z dworu…

Ruszają na pustynię, co staje się metaforą odrzucenia "tego świata", wkroczenia w ciemność, pustkę.

Tę część odczytałem jako historię konfrontacji z własną tożsamościa duchową, Zobaczyłem w tym fragmencie obraz duszy, która chce się przebić przez zasłone złudzeń, w których przebywa. Jest jednak Światło, pustka nie jest bezkresna! Ciemność nie zalewa duszy po brzegi!Gdzieś na horyzoncie błyska światło jako azymut kierunku poszukiwań - to Gwiazda Betlejemska, a pod nią rodzi się …miłość.

Zatem cały ten cykl to opowieść o niespełnionym poszukiwaniu Miłości. Niezaspokojonej duszy, która chce sie "wtulić" w ramiona Absolutu, spocząć w źródle swojej tożsamości.

Nie wiem, kim albo czym jest Bóg? Czy jest Osobową siłą? Czy energią przenikającą świat? Czy też źródłem, które tryska na dnie mojej tożsamości. Pozostaję więc sam z tym pytaniem, w asyście "Mędrców ze Wschodu", którzy jeszcze nie znaleźli, bo nadal są w drodze…..



Herod's manor


Jakiś czas temu, bardzo intensywnie wracała do mnie biblijna historia Trzech Króli, lub jak kto woli "Mędrców ze Wschodu".Próbując się "wmyśleć" w tę historię, zobaczyłem w niej osobiste poszukiwania duchowe.

Here we have a group of magicians, the personification of the 'other', the stranger, who enter Herod's court. The stranger is someone who has a chance to see the order of the existing world from an EKS-centric position (i.e. outside the system) and in this story we see the hierarchical world of Herod, immersed in the order of power and money... the King, but also the personification of power, splendour... the domination of matter over spirit, a world of fun and hedonistic pleasure. A world immersed in passion, and which is content with this passion.

The guests, wishing to welcome the "new King of the Jews", are met with terror(sic!) by Herod and HIS Court. What struck me here was not so much the legitimate reaction of the King himself - for his power was threatened in an instant - as that of the entire entourage. For here the outsiders are trying to overturn the temporal order. They strike at the very core of the values on which this (court) world was built. Thus, the hitherto existing system begins to falter. It does not want to accept the "good news", so the newcomers are chased out of the court at once

They move into the desert, which becomes a metaphor for rejecting 'this world', entering the darkness, the emptiness.I read this part as the story of a confrontation with one's own spiritual identity, I saw in this passage the image of a soul that wants to break through the veil of illusions in which it resides.However, there is Light, the void is not boundless!Darkness does not flood the soul to the brim!Somewhere on the horizon, a light flashes as the azimuth of the direction of the search - it is the Star of Bethlehem, and beneath it ...love is born.

Thus, this whole cycle is a story about the unfulfilled search for Love. An unsatisfied soul that wants to "snuggle" in the arms of the Absolute, to rest in the source of its identity.

I do not know who or what God is? Is He a personal force? Is He an energy that permeates the world? Or is He the source that gushes at the bottom of my identity. So I am left alone with this question, assisted by the "Wise Men from the East" who have not yet found it, because they are still on their way....

© 2023 CARTOONIKA. Niepodległości 213, 02 086 Warszawa, Polska
Strona utworzona za pomocą usługi Webnode Ciasteczka
Załóż darmową stronę internetową!